ZAĆMIENIE SŁOŃCA NA BABIEJ GÓRZE


Wszyscy z niecierpliwością oczekiwali dnia 11.08.1999. Miało wówczas nastąpić zaćmienie słońca. Niestety w naszym kraju tylko częściowe, ale zawsze to coś. Im dalej na południe tym zaćmienie miało być lepiej widoczne. Zatem zaopatrzeni w przymglone szkiełka wyruszyliśmy bardzo wczesnym rankiem do Zakopanego. Pogoda nie była zachwycająca i istniało duże niebezpieczeństwo, że zaćmienie słońca zasłonią chmury. Już na "zakopiance" usłyszeliśmy w radio, że w stolicy polskich Tatr panują warunki prawie zimowe - temperatura do 5 stopni Celsjusza - w sierpniu. Nieco zniechęceni tym faktem postanowiliśmy zmienić cel naszej podróży. Odbiliśmy w prawo przed Rabką i skierowaliśmy się ku Babiej Górze.

Zostawiliśmy samochód w Zawoji-Widłach i wyruszyliśmy żółtym szlakiem przez gęsty las ku górze. Z obawą sprawdzaliśmy czas. Podejście jest długie, przez drzewa nie widać nieba, a pora zaćmienia zbliżała się nieuchronnie. Po 3 godzinach marszu tuż przed zaćmieniem doszliśmy do otwartej przestrzeni - do schroniska na Markowych - Szczawinach.

Rzadko odpoczywaliśmy, aby zdążyć przed zaćmieniem wyjść z lasu Podejście akademicką percią dostarcza wielu wrażeń Rzadko synuś decydował się maszerować sam
Dobrze, że zamontowano tu łańcuchy i klamry Zdobywcy na szczycie Na szczycie chowaliśmy się przed wiatrem za stosem kamieni

Zaćmienie nieco nas rozczarowało. Widać wprawdzie było księżyc na tarczy słońca zasłoniętej w ponad 90%. Niestety pozostała część słońca dawała nadal bardzo dużo światła. Niewykonalne okazało się robienie zdjęć. Można tylko pozazdrościć mieszkańcom Bałkanów, gdzie zrobiło się ciemno w środku dnia.

Gdy ponownie zrobiło się "całkiem" widno postanowiliśmy zdobyć szczyt Diablaka. Ze schroniska mieliśmy możliwość wyboru szlaku. Zachęceni przez sprzedających bilety do Parku Narodowego , którzy jak się później okazało nigdy nie byli na samym szczycie, postanowiliśmy wejść Akademicką Percią. Okazało się to wcale nie takie proste zwłaszcza z Krzysiem na plecach. Wspinaczkę urozmaicały ułatwiające wejście klamry i łańcuchy. Wokół prześliczne widoki i nieliczni turyści. Po 1,5 godziny byliśmy na szczycie. Wiało niesamowicie. Panorama ze szczytu jest przepiękna. Widać zarówno polskie jak i liczne słowackie pasma górskie. Podobno najpiękniej jest tutaj o wschodzie słońca.

Widok na szczyt ze strony przełęczy Brona Szczyt został już za nami, teraz trzeba jeszcze zejść

Po wykonaniu pamiątkowych fotografii szybko udaliśmy się w drogę powrotną tym razem już szlakiem czerwonym przez przełęcz Bronę. Zrobiło się dosyć późno. Napiliśmy się jeszcze herbatki w schronisku. Droga w dół przeciągała się, do samochodu dotarliśmy gdy zaczynało zmierzchać. Czekała nas jeszcze jazda do domu, gdzie dotarliśmy bardzo późnym wieczorem. Roczny Krzysio już dawno smacznie spał. To pierwszy szczyt zdobyty w jego życiu.

Piotr Bułacz


[Strona główna]

[Turcja] [Costa Brava] [Hiszpania] [Babia Góra] [Bieszczady] [Słowacja]

[Kreta] [Słowacki Raj] [Meiningen] [Węgry] [Lublin]

[Szklarska Poręba] [Babia Góra 2001] [Szwajcaria] [Wenecja] [Chorwacja] [Roztocze]

[Londyn] [Syria] [Ukraina] [Kraje Nadbałtyckie] [Słowacja] [Krym] [Rumunia] [Moskwa]

[Maroko] [Paryż] [Azerbejdżan Gruzja Armenia]